KAMAKURA


Translate Polish to English

Do położonego ok. 50km od Tokio miasta Kamakura, w nieco ponad godzinkę dowożą nas japońskie linie kolejowe JR – Japan Railways. Między 1185 – 1333 miasto było główną siedzibą szogunatu Kamakura i uważane było za faktyczną stolicę Japonii. Era Kamakura przyniosła krajowi koncept samurajów – elitarnych wojowników od dziecka szkolonych w sztukach walki i taktyce wojskowej. Samurajowie uczeni byli ignorować ból, strach i generalnie wszelkie błahe rzeczy ziemskiego padołu jak pieniądze i inne zbytki. Honor i wierna służba swemu panu to jedyne wartości, dla których gotowi byli ginąć bez zmrużenia oka.

Dzisiejsza Kamakura to rozlegające się nad wodami zatoki Sagami, niespełna 200 tysięczne miasto otoczone z trzech stron pięknymi wzgórzami. Jest domem wielu, wielu świątyń buddyjskich i shinto. My zaczęliśmy od wzniesionej w 1334r. buddyjskiej świątyni Hokokuji.

Do jej kompleksu dostajemy się przez niewielką i dość niepozorną bramę. Sam główny budynek świątyni mimo, że rozłożysty, jest bardzo skromną ale elegancką strukturą. Jego główny atut natomiast to położenie. Za jego plecami bowiem rozciąga się fantastyczny las bambusowy poprzecinany kamiennymi dróżkami i drewnianymi pomostami. Pomiędzy ponad 2000 soczyście zielonymi, strzelistymi drzewkami natykamy się co krok na kamienne lampy i posążki. Kwintesencją spaceru może być czarka herbaty podanej w położonej u końca gaju przeuroczej, drewnianej herbaciarni. A jeśli się pojawić o odpowiedniej porze można uczestniczyć w tradycyjnej ceremonii parzenia napoju. Kiedyś na terenie lasku i herbaciarni wznosiła się hala, w której założyciel świątyni pisał poezję i szkolił się w buddyzmie. Dziś ciężko sobie wyobrazić Hokokuji bez tego tak idealnie komponującego się z nią zielonego, bambusowego raju.

W zachodniej części kompleksu natykamy się na serię jaskiń. Dostępu do nich broni ściana zieleni i malutkie drewniane płotki. Podobno jaskinie te to miejsce spoczynku członków klanu Ashikaga, do którego należała świątynia. Dwóch z nich popełniło śmierć przez seppuku – rytualne samobójstwo polegające na rozcięciu sobie brzucha. Najmłodszy z dwójki miał trzynaście lat.

Bezpośrednio na tyłach głównego budynku Hokokuji znajduje się niewielki, kamienny ogród zen, którego elegancja i otaczająca go relaksująca atmosfera zachęcają do niekończących się medytacji. My jednak wolimy udać się dalej, do czekającego na nas gigantycznego posągu Buddy – Daibutsu.

Wykonany z brązu posąg mieszczący się w świątyni Kōtoku-in mierzy ponad 13 metrów, a jego waga przekracza 120 ton. Jest drugą co do wielkości podobizną Buddy w Japonii i ustępuje jedynie posągowi w świątyni Todai-ji w Nara. Drewniany poprzednik Daibutsu narodził się w 1243r. Pięć lat później został doszczętnie zniszczony podczas jednej z burz. Po tej dotkliwej  stracie postanowiono wznieść posąg z brązu. Sam budynek w którym się Daibutsu mieścił również wielokrotnie padał ofiarą żywiołów, aż wreszcie po tsunami w 1498r. zarzucono kompletnie plany jego odbudowy i od tej pory Budda stoi na otwartym powietrzu majestatycznie górując nad otaczającym go parkiem.

Położenie Daibutsu na otwartym powietrzu nie jest jedyną wyróżniającą go spośród innych podobizn Buddy cechą. Kolejną jest możliwość zobaczenia wnętrza posągu, do którego prowadzą małe drzwiczki na tyłach jego cokołu.

W czasie podróżowania po Japonii wysnuliśmy z Andrzejem teorię, że drzewa, krzewy i generalnie wszelka roślinność otaczająca turystyczne atrakcje, jest docinana i utrzymywana w ten sposób, żeby nie tylko nie zasłonić rzeczonej atrakcji, ale jeszcze bardziej uwydatnić jej urok. Jakkolwiek niewiarygodnie to brzmi, mamy całą masę dowodów w postaci zdjęć świątyń, zamków, posągów, a nawet samej góry Fuji robionych z każdego możliwego kąta. Przy każdej z tych atrakcji jest przynajmniej jedno miejsce, w którym roślinność układa się w idealną ramkę, czarująco otaczającą głównego bohatera. Taka sytuacja trafia nam się i w Kōtoku-in. Andrzej namierza naturalną ramkę wokół Buddy i zabiera się do zrobienia kolejnego dowodowego zdjęcia, kiedy pochodzi do niego jeden z lokalnych turystów. Pan Japończyk, zamiłowany fotograf, od razu sprowadza rozmowę na temat aparatów, wszelakiej otaczającej tej dziedzinę technologii, edytowania, itd. Przy okazji zerka Andrzejowi przez ramię, sprawdzając efekty jego mozolnego ustawiania aparatu. Najwyraźniej nieusatysfakcjonowany tym, co widzi bierze go pod ramię i prowadzi w inne miejsce (jakiś metr dalej) skąd roztacza się zdecydowanie lepszy widok. Akcję robienia zdjęcia starszy pan ściśle nadzoruje, aż do momentu kiedy jest zupełnie kontent z efektów, co zajmuje dobre 15 minut. Potem zagania Andrzeja do naszej czekającej trójki i przejmując aparat ustawia nas w idealny sposób do idealnego zdjęcia, odganiając przy tym każdego, kto nieopatrznie wchodzi nam w kadr. Po kilkunastu głębokich ukłonach składanych przez obie strony kontynuujemy zwiedzanie. Tym razem przenosimy się do świątyni Hase-dera.

Powstała w erze Kamakura (1192-1333) Hase-dera poświęcona jest bogini miłosierdzia Kannon. Główny budynek kompleksu mieści w sobie niemal 10-metrowy, wykonany z drzewa kamforowego i pokryty warstwą złota posąg bogini. Według legendy drzewo owo było tak potężne, że rzeźbiarz postanowił wykonać z niego dwie statuy. Jedną umieszczono w świątyni Hase-dera w Nara, a drugą puszczono na morze, aby dzięki karmie odnalazła swoje miejsce. Rzeźba przybiła do brzegów Kamakury, gdzie od razu wybudowano jej godne miejsce hołdu. Podobizna przedstawia Kanno z jedenastoma głowami, które reprezentują buddyjskie etapy osiągnięcia oświecenia. Jedenaście głów pomaga również bogini słyszeć lepiej wszystkie prośby tych w potrzebie.

Hase-dera wznosi się mniej więcej w połowie drogi na szczyt góry Kamakura. U wejścia do świątyni rozciąga się prześliczny japoński ogród ze stawikami pełnymi karpi, małymi, urokliwymi mostkami i kamiennymi posążkami. Zaraz nieopodal znajduje się niewielki budyneczek kompleksu poświęcony Benzaiten (Benten) – bogini piękna, nauki i sztuki, szczególnie muzyki. Jako taka, przedstawiana jest najczęściej, trzymając biwa – tradycyjną japońską lutnię ze strunami wykonanymi z jedwabiu. Przy budynku znajduje się wejście do świątyni-jaskini, której wnęki i korytarze usłane są maleńkimi figurkami Benten. Podziwianie ich w półmroku i surowym otoczeniu skalnych ścian jest jednym z najbardziej zapadających w pamięć wrażeniem.

Z tarasu położonego nieopodal głównego budynku Hase-dera rozciąga się fantastyczny widok na wybrzeże. Podziwiając panoramę trzeba jednak bardzo uważać na szybujące nieopodal jastrzębie. Zdarza się bowiem, że nieustraszone atakują turystów, szczególnie tych z zakupionymi w pobliskiej kafejce przekąskami.

Po drodze do głównej hali świątynnej mijamy półkę skalną, usianą setkami statuetek Jizō. Bóstwa te opiekują się duchami nienarodzonych lub zmarłych przedwcześnie dzieci i pomagają ich duszom dostać się do raju. Pokrywające część zbocza wzgórza, niekończące się rzędy figurynek robią niesamowite i niestety smutne wrażenie. Każda z nich co roku jest usuwana, żeby zrobić miejsce następnej. Podobno od zakończenia II Wojny Światowej w Hase-dera umieszczono ponad 50. tysięcy posążków.

W czasie ostatniego spaceru po świątynnym ogrodzie, natykamy się na grupkę młodych Japonek w prześlicznych yukatach. Przeurocze zjawisko nie może obejść się przez pamiątkowego zdjęcia, na które dziewczyny bez problemu przystają. Dla zwykłego gaijina widok autochtonów – zarówno płci pięknej, jak i tej nieco brzydszej – w tradycyjnym odzieniu jest egzotycznie fascynujący. Prawda jest jednak taka, że nie jest on niczym niezwykłym szczególnie w pobliżu świątyń, gdzie całkiem powszedni jest widok młodych, trzymających się za ręce par, czy całych roześmianych grup ubranych właśnie w yukaty. Wieczorem, cały ten rozbawiony tłum ozdobi swoim fantastycznie kolorowym jestestwem pobliskie izakaya, gdzie będą żywiołowo rozprawiać o wydarzeniach dnia minionego nad buteleczką sake.

Ponieważ nieubłagalnie zbliża się wieczór, wskakujemy w lokalny pociąg i udajemy się do centrum Kamakury, gdzie wyruszamy na poszukiwanie strawy. Po krótkim spacerze przydworcowym deptakiem, pełnym restauracyjek, sprawdzoną i najlepszą jak dotąd metodą „na rympał” wchodzimy w najwęższe drzwi jakie udaje nam się znaleźć. Lądujemy w maleńkiej kawiarence, w której od razu czujemy się jak w domu, dzięki płynącym z głośników dźwiękom… mazurków Chopina. Jak się okazuje, właścicielka jest wielką fanką kompozytora i bezustannie słucha jego utworów. Kiedy dowiaduje się, że pochodzimy z Polski rzuca nam na przywitanie kilka polskich słów i uczy nas paru japońskich – dla równowagi. Jedzenie – standardowo palce lizać – udoskonala jeszcze lokalne piwo Kamakura.

Tsurugaoka Hachimangū – położona w samym centrum geograficznym i kulturalnym miasta – jest ostatnią świątynią, którą odwiedzamy tego dnia. Ponieważ jest już po zmroku, pięknie oświetlone budynki kompleksu możemy podziwiać tylko z zewnątrz. Umiejętnie dobrana barwa światła i odpowiedni kąt pod którym pada na obiekt tworzą bardzo klimatyczną, niemal nieziemską atmosferę wokół tej najważniejszej w Kamakurze świątyni shinto. Poświęcona kami Hachiman – bóstwu wojny i opiekunowi wojowników – Tsurugaoka Hachimangū była u swojego zarania w XIw. również świątynią buddyjską. Dopiero po dekrecie separacyjnym ogłoszonym w 1868r. wszelkie buddyjskie elementy zostały kompleksu usunięte lub zniszczone.

Jeszcze do 2010r., przy kamiennych schodach świątyni stał potężny miłorząb. Według legendy był on świadkiem zamachu na szoguna i ostatniego syna Minamoto no Yoritomo – założyciela szogunatu Kamakura. Morderca, pragnący przejąć tytuł szoguna, skrył się za pniem drzewa i podstępnie pozbawił życia ostatniego z rodu Minamoto, za co został ścięty kilka godzin później.

Dziedziniec świątyni przecinają trzy kamienne mostki: dwa płaskie i jeden łukowaty położony między nimi. Płaskie przeznaczone były dla zwykłych ludzi, podczas gdy łukowatego używał tylko szogun. U podnóża schodów wznosi się drewniana, otwarta konstrukcja – Maiden – gdzie odbywają się pokazy tańców, ceremonie ślubne i koncerty. Główna świątynia położona jest u zwieńczenia kamiennych stopni i mieści w sobie muzeum gdzie można zobaczyć m.in. historyczne dokumenty, miecze samurajskie i maski.

W drodze powrotnej, na dziedzińcu u podnóża schodów natykamy się na grupę dzieci ćwiczących grę na bliżej niezidentyfikowanym instrumencie. Porozsiadane na matach, zapalczywie bębnią pałeczkami w owinięty materiałem walec. Być może ćwiczą bębnienie samo w sobie, jako przygotowanie do gry na gigantycznych bębnach taiko. Tak, czy inaczej, dogłębnie skoncentrowane na swoim zajęciu, w półmroku, na tle onirycznie oświetlonej świątyni stanowią niesamowity widok.

Tsurugaoka Hachimangū opuszczamy przez jej niemal dwumetrową, prowadzącą wprost na plażę promenadę. Ciągnie się ona środkiem głównej ulicy miasta i dostarcza miejsca na fantastyczny spacer w świetle księżyca, zakończony zbieraniem muszelek na brzegu oceanu.

To by było na tyle

Pozdrawiamy i do następnego przeczytania

Ola i Andrzej🙂


  READ IN ENGLISH

It takes about an hour by Japanese Railways (JR) to get to Kamakura city situated around 50km from Tokyo. Between years 1185 – 1333 the mentioned town was Kamakura’s shogunate headquarter, and it was considered the de facto capital of Japan. Kamakura period brought to the country a concept of the samurais – elite warriors who were trained from their childhood in martial arts and military tactics. The samurais were taught to ignore pain, fear, and all trivial things as money and other frills. For the samurai warrior, the only values worth dying for were honour and faithful service to his master.

On the southern ridge, Kamakura opens up to the waters of Sagami Bay, while beautiful hills surround its eastern, western and northern sides. Populated by less than 200K people it is a home to many, many Buddhist and Shinto temples. We start our visit with Hokokuji – a Buddhist temple built in 1334.

A small and rather indistinct gate leads to the temple’s grounds. The main building – although quite big and spacious – is a very modest and elegant in structure. The temple’s main asset, however, is its location. At the back of the main hall, there is a beautiful bamboo forest with narrow stone paths and wooden bridges. Every step through this lush greenery brings a new sight of stone lamps or statues hidden among over 2000 bamboo trees. At the end of the stroll, you can take a rest and a sip of delicious green tea in a charming, wooden teahouse situated at the far end of the bamboo grove. And if you happen to be there in a right time you can take part in a traditional tea preparation ceremony. Where the bamboo forest and a teahouse is now, there used to be a hall where the temple’s founder wrote poetry and trained in Buddhism. Today it is hard to imagine Hokokuji without its small bamboo paradise.

In the western part of the complex, there are several caves. A wall of greenery and tiny, wooden fences obstruct access to these. Apparently, caves are the resting place of the Ashikaga clan members – previous owners of the temple. Two of them ended their lives by seppuku – a ritual suicide by disembowelment. The youngest one was only thirteen.

Directly at the back of the main Hokokuji building, there is a small, stone zen garden. The elegance and relaxed atmosphere surrounding the place encourages to endless meditation.

Another temple on the itinerary – The Kotoku-in – houses a huge bronze statue of Buddha called Daibutsu. It is over 13 meters high and weighs more than 120 tonnes. It is the second largest effigy of Buddha in Japan, the first being in the Todai-ji temple in Nara. A wooden predecessor of today’s Daibutsu was created in 1243, however, it was destroyed during the horrible storm five years later. After this severe loss, it was decided to erect a more resilient statue made of bronze. The hall that was housing Daibutsu has met the similar fate – it was destroyed many times and many times rebuilt. After the great tsunami in 1498, it was decided to abandon reconstruction plans altogether. Since then the giant Buddha stays in the open air and majestically towers over the surrounding park.

The unusual open-air location is not the only aspect that distinguishes the statue from other similar ones. Another one is a possibility to see the interior of the Daibutsu. You can enter it via the small gate at the back of the plinth.

Founded in Kamakura era (1192-1333) Hase-dera Temple is dedicated to the goddess of mercy, Kannon. The main building of the complex houses almost 10-meter high, made of the camphor tree, gilded statue of the goddess. According to a legend, the tree was so big that the artist decided to make two sculptures out of it. One of them was placed in Hase-dera Temple in Nara and a second one was cast into the sea so that it could find its karmic destination. The sculpture landed on the beach of Kamakura where a worthy temple was built for it. The statue shows Kanno with eleven heads which represent Buddhist stages of enlightenment. Eleven heads also help goddess to hear all the pleas of those in need.

Hase-dera is located half-way through the Kamakura hill. At the entrance to the temple, there is a lovely Japanese garden with small ponds full of carp fishes, beautiful bridges and stone statues. Just next to it, there is a small shrine dedicated to Benzaiten (Benten) – the goddess of beauty, science and art, especially music. As such, she is most often portrayed holding biwa – traditional Japanese lute with strings made of silk. Next to the shrine there is an entrance to the cave temple. Tiny Benten’s figurines cover narrow corridors and small halls of the cave. To watch them surrounded in the shadows of rough, rocky walls is a truly unforgettable experience.

Nearby the main Hase-dera hall, there is a terrace which offers a fantastic view of the Kamakura coastline. You need to be very careful though as the kite birds can fly quite close to the tourists. Most daring of them is known to attack the sightseers who happen to hold some snacks bought in the nearby cafe.

Halfway through to the main temple there is a rocky ledge covered with hundreds of Jizo statues. The deity looks after spirits of unborn or prematurely dead children and helps their souls to enter the paradise. Endless rows of figurines covering slope of the hillside, make an amazing, but also a sad impression. Statues are removed yearly to make room for the next ones. It is believed that since the end of World War II there were over 50 thousand figurines placed in Hase-dera.

During a stroll through the temple garden, it is possible to spot groups of Japanese youths in lovely traditional yukatas. For an ordinary gaijin (foreigner, outsider) such a view is exotically fascinating. The truth is, though, it is not an uncommon sight especially near the temples. In the evening, this colourful crowd will decorate nearby izakaya where, over a bottle of sake, they will be vigorously talking about the events of the passing day.

In the geographical and cultural centre of the city lays Tsurugaoka Hachimangu Temple. After dusk, it is beautifully lit with skilfully chosen colourful lights.  The perfect angle the light falls on the temple creates a fantastic, almost unearthly atmosphere around this most famous Shinto shrine in Kamakura. Dedicated to the kami Hachiman – the god of war and guardian of warriors – Tsurugaoka Hachimangu was at its very inception in the XI century also a Buddhist temple. Only after the separation decree published in 1868, all of the Buddhist elements have been removed or destroyed.

Near the stone steps of the temple there used to be – until 2010 – a huge ginkgo tree. According to a legend, it witnessed the assassination of the Shogun and the last son of Minamoto no Yoritomo – founder of the Kamakura shogunate. The murderer hid behind a tree trunk and deceptively deprived the last Minamoto clan descendant of life. He was beheaded a few hours later.

The courtyard of the temple is intersected with three stone bridges: two of them are flat and one situated between them is arched. Flat bridges were to be used by ordinary people while the arched one could be used only by the Shogun. At the foot of the stairs stands a wooden, open in design structure – Maiden. It is where traditional celebrations, dances, concerts and wedding ceremonies take place. The main temple is located at the top of stone steps and houses a museum where you can see samurai swords and masks, among others historical artefacts.

You can leave Tsurugaoka Hachimangu by the almost two-kilometer long promenade, leading directly to the beach. It runs down the main street and provides a fantastic place to stroll in the moonlight towards the ocean shore.

Cheers and till the next read!

Ola and Andrzej🙂

Napisz coś...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: