ASAKUSA


Translate Polish to English

Pragnąc powitać dziewczyny (Lucy i Gosię) tradycyjnie po japońsku, zabieramy je na okonomiyaki  w stylu Asakusa (placki smażone na rozgrzanej blasze ze składnikami typu „co popadnie”: natto – sfermentowana soja, kiełki soi, ryba, kawałki mięsa, jajko, owoce morza, itd.; sama nazwa idealnie podsumowuje danie: ‘konomi’ – lubić coś, chcieć czegoś + ‘yaki’ – smażyć = „smaż co chcesz, co lubisz”🙂 ). Miejscem popisowym jest restauracja Sometaro, którą już zdążyliśmy przetestować w czasie naszych wcześniejszych wypadów na Asakusę. Bolesna prawda jest taka, że w czasie pobytu w Japonii trafialiśmy na lepsze okonomiyaki – absolutnie genialne i zupełnie przypadkowo znalezione w jadłodajni… pod mostem w Osace; legendarne (i słusznie) w Hiroszimie; robione tylko i wyłącznie na nasze zamówienie w maleńkiej, restauracyjce w fantastycznym stylu bohemy w Kioto; czy nawet w samym Tokio przy kafejce z sowami – ale, co przeważa szalę naszego wyboru, to wystrój Sometaro. Mała, niepozorna z zewnątrz restauracja, taka, którą się mija co najmniej trzy razy zanim się ją rozpozna. Przekroczenie jej progu jednak, równa się typowemu gaijinowi (gaijin – osoba z zewnątrz, określenie cudzoziemca) z wkroczeniem w inną rzeczywistość, znaną często jedynie z filmów. Drewniane salki wyłożone matami tatami, stoliki z rozgrzanymi blachami, na których przyrządzane jest danie główne (albo własnoręcznie, albo z pomocą osoby wysoce wykwalifikowanej, która czyni około 500 machnięć sztućcami na minutę), gimnastykowanie się w pozycji siadu tureckiego. Nic dziwnego więc, że Sometaro cieszy się bardzo dużą popularnością, a jej stoliki wypełnione są co do jednego miejsca (w siadzie skrzyżnym oczywiście).

Zaspokoiwszy potrzeby ciała, udajemy się po strawę dla duszy i ducha do świątyni Sensoji. Stało się już naszą tradycją zwiedzanie świątyni po zmroku – „naszą” czytaj Andrzeja i moją, bo dziewczyny przemierzały świątynne uliczki sklepowe trzy dni z rzędu co najmniej😉. Buddyjska świątynia została wzniesiona w 645r. na cześć bogini miłosierdzia – Kannon.  Według legendy, dwóch braci rybaków, wyłowiło posąg bogini z rzeki Sumida. Ilekroć próbowali statuę zwrócić żywiołowi, tylekroć do nich wracała, więc postanowili wreszcie wznieść posągowi należyty dom.

Najbardziej znamiennym elementem świątyni jest imponująca brama główna – Kaminarimon – z zwieszonym u jej powały gigantycznym, 4-metorwym i ważącym 670kg papierowym lampionem. Żywo-czerwonej barwy, z czarnymi znakami lampion symbolizuje grzmoty i błyskawice – stąd też i nazwa bramy „Brama Burzowego Grzmotu”. Na jej froncie ustawione są dwie złowieszczo wyglądające statuy bogów Shinto: Fujin – boga wiatru i Raijin – boga burzowych grzmotów. Tyłu bramy natomiast, strzegą bóstwa Buddyjskie: Tenryu i Kinryu.

Za główną bramą rozciąga się raj. Zakupowy. Wzdłuż długiej na 250m, głównej alejki prowadzącej do świątyni – Nakamise-dori – mieści się niemal 90 sklepików. Nie wspominając już nawet o alejkach bocznych, które równie doszczętnie wypchane są kramami i straganami z nieprzebranymi dobrami, które zwykłego turystę wprawiają w stan permanentnej euforii. Sklepiki są pełne wachlarzy, toreb, yukat (noszona na co dzień, mniej – dużo mniej – kosztowna, bawełniana wersja kimona, które dla odmiany wykonane jest z czystego jedwabiu), „japonek”, biżuterii origami, ceramicznych zestawów do sake i zielonej herbaty, słowem: cudów które powodują totalny oczopląs. Oczywiście kiedy, sklepiki są otwarte – nam, po zmroku – zostaje podziwiać ich prześlicznie malowane, zamknięte odrzwia.

Alejki prowadzą nas do kolejnej bramy: Hozomon, za którą wznosi się świątynia główna. Wysoka na niemal 23m., szeroka na 21m. i głęboka na 8 jest praktycznie dwupiętrowym budynkiem, w którym mieszczą się dwie ponad 5-metrowe statuy Nio – boskiego strażnika Buddy. Podobnie jak Kaminarimon, brama wewnętrza poszczycić się może okazałymi lampionami, z których najbardziej prominentny „ledwie” przekracza 3.5 metra i waży „tylko” 400kg. Jeśli lampiony komuś nie imponują może zerknąć na północną stronę bramy, gdzie znajdują się waraji – gigantyczne słomiane sandały/japonki idealnie skrojone na stopę o wymiarach 4.5m x 1.5m. Waga kapciuszków – 400kg każdy. Pierwsza wersja Hozomon wzniesiona została w 942r. niestety ona sama jak i kilka późniejszych wersji zniszczone zostały przez ogień. Ognioodporna wersja dzisiejsza wybudowana została w 1964r. Jej najwyższe piętro stało się domem dla sutr – religijnych ksiąg buddyjskich zawierających nauki buddy, jego wykłady i  dyskusje z uczniami. Jedną z nich jest Lotus Sutra (Sutra Lotosu), okrzyknięta japońskim skarbem narodowym.

Po lewej stronie świątyni znajduje się pięciopiętrowa pagoda, której oryginalna wersja powstała w 942r. Podobnie jak pozostałe budynki kompleksu wystawiona była na niszczący żywioł ognia i wielokrotnie odbudowywana. Zaraz przy niej rozciąga się urokliwy ogród z kamiennymi mostkami, stawem pełnym wielkookich karpi koi i zielonymi wysepkami otaczającymi malutkie ołtarzyki.

Po nocnym zwiedzaniu, wygłodzeni niczym wilcy, udajemy się do czegokolwiek, co jest jeszcze otwarte. Pada na jedną z pobliskich izakaya – barów, gdzie do drinków musowo serwuje się jedzenie, co by pijący delikwent nie zszedł zbyt wcześnie. Nasza izakaya to kilka stolików na krzyż, pod plastykową, trzymająca jako-takie ciepło wewnętrzne kapą. Stolik dzielimy z autochtonami, którzy wydzierają się w niebogłosy podczas ożywionych, pełnych gestykulacji konwersacji. Jest sake, są przekąski (edamame – solone strączki fasolki, tofu z sosem sojowym, ośmiorniczki, itd.), jest dzika wrzawa rozbawionych sąsiednich stolików, jest dobrze😀 Doskonała zaprawa przed dniem następnym.

To by było na tyle

Pozdrawiamy i do następnego przeczytania

Ola i Andrzej🙂


  READ IN ENGLISH


ASAKUSA

Trying to welcome our girls (Lucy and Gosia) in a somehow traditional Japanese style, we are taking them to okonomiyaki restaurant in Asakusa. Okonomiyaki is a pancake fried on a hot plate with the various ingredients, for example, natto – fermented soybean sprouts; slices of meat and/or fish; eggs; seafood; etc. The name perfectly sums up a dish itself: ‚konomi’ – to like something, to want something + ‚yaki’ – to fry = „cook/fry what you want/like”). A restaurant we chose – Sometaro – has been already tested by us during our previous trips to Asakusa. The truth is though, that during our stay in Japan, we came across much better okonomiyaki than the one in Sometaro. For example in a totally brilliant and accidently discovered place… under the bridge in Osaka; we also tasted the legendary – for a reason – okonomiyaki in Hiroshima; we even had very-custom-made ones in a tiny, bohemian style restaurant in Kyoto and the best okonomiyaki we had locally was in a very heart of Tokyo, near an owl café. However, our choice of Sometaro was validated not by the food itself but rather by an awesome ambiance and atmosphere of the place. Its exterior is very inconspicuous in form – the place you would pass by many times without actually noticing it. However its interior is like an entirely new world to a typical gaijin (a person from the outside, foreigner) who crossing the threshold finds himself in a totally exotic reality often seen only on the movie sets. Small, wooden rooms are lined with tatami mats with low tables carefully arranged all over space. In the middle of each table, there is a plate mentioned before, which is the main stage for an okonomiyaki preparation. It is possible to make a dish on your own – after a brief “training” provided by friendly staff, or to leave it entirely in the hands of an expert who is making around 500 moves per minute juggling various ingredients. You can watch it carefully from your very traditional cross-legged position at the table. This entire vibe, together with the food experience, makes Sometaro quite a popular place amongst tourists and most of the time its tiny tables are tightly occupied by visitors.

Having over-satisfied needs of the body, we are heading to the Sensoji Temple to satisfy needs of the soul as well. It has become our – Andrzej and my – tradition to visit the temple after the dusk. Later on, our girls roamed the temple street shops for three consecutive days at least😉.

Sensoji is a Buddhist temple built in 645 in honour of the Goddess of Mercy – Kannon. According to a legend, two fishermen brothers fished the Goddess statue out of the Sumida River. Whenever they tried to return a statuette to the river it always came back to them. In the end, brothers decided to erect a temple that could house a “persistent” statue.

The most significant part of the temple is an impressive main gate – Kaminarimon. At the gate ceiling, you can see a gigantic paper lantern – 4-meter tall and weighing astonishing 670kg. Its vivid red colour with black marks symbolize thunders and lightning – hence the name of the gate: „Gate of the Thunder Storm”. The front of the gate is protected by two ominous-looking Shinto gods’ statues: Fujin – the god of wind and Raijin – the god of a thunder storm. Buddhist deities – Tenryu and Kinryu – are protectors of the rear gate.

The main gate is at the same time a gateway to a paradise. Shopping one. Nakamise-dori – 250m-long main alley leading to Sensoji – houses nearly 90 shops. There are many, many more in the side streets, which are also completely cramped with small shops and stalls offering countless goods: fans, bags, yukata (worn every day, less – much less – expensive cotton version of the kimono, which is made from pure silk), zori (traditional Japanese “flip-flops”), origami jewellery, ceramic sake and green tea sets, etc. In short – souvenir marvels that cause full heart palpitations. Of course, this is only when the shops are open. For us, after dusk remains only to admire beautifully painted shop gates.

Nakamise-dori is leading us towards the Hozomon gate.  It is a two-storey building (23m high, 21m wide and 8m deep) which houses two over 5-meter tall statues of Nio – a divine guardian of Buddha. Similarly to Kaminarimon gate, Hozomon is decorated with magnificent lanterns. The most prominent „barely” exceeds 3.5 meters in height and weighs „only” 400kg. Someone who is still not really impressed with the lanterns may take a look at the northern side of the gate, where will be able to see Waraji – gigantic straw sandals perfectly tailored for measuring 4.5m x 1.5m feet. The weight of “flip-flop” is mere 400kg each. The first version of Hozomon was built in 942. Unfortunately, it was – as well as several subsequent versions – destroyed by fire. Today’s fire-resistant gate was built in 1964. Its top floor became home to the sutras – Buddhist religious books containing teachings, lectures of Buddha and his discourses with students. One of them is the Lotus Sutra which was hailed a Japanese national treasure.

On the left side of the temple, there is a five-storey pagoda, which original version was built in 942. This, as well as its subsequent versions, were burnt down to the ground in the same fires that destroyed other buildings of the complex. Fortunately, it was reconstructed and visitors can enjoy its view against a charming Japanese garden dotted with stone bridges, ponds full of wide-eyed koi and green islets with tiny altars.

After a very busy evening of sightseeing, hungry like wolves, we are heading to… anything that is still open. Our choice falls on one of the nearby izakayas – bars, where drinks are compulsorily served with food so that a customer does not end up dead-drunk too early😉. Our izakaya consists of few tables placed under a plastic, greenhouse-like cover that keeps as much warmth inside as possible. We are sharing a table with the autochthons who shout on top of their lungs during a very lively, full of intriguing gestures conversation. In this amusing company, we are more than enjoying our sake, bits, and bobs of appetizers (edamame – salted bean pods, tofu with soy sauce, fried octopus, etc.) and preparing for another full of excitements day.

And that would be all for now.

Cheers and till the next read!

Ola and Andrzej🙂

Napisz coś...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: