TARGOWISKA SZYNOWE I WODNE


Translate Polish to English

Z podróżniczego archiwum

Następny dzień – ściśle mówiąc jego połowę – sponsoruje nam Groupon. Zakupiony jeszcze w Singapurze, zapewnia nam odbiór z hotelu prywatnym samochodem przez kierowcę/przewodnika i wizytę na dwóch marketach: szynowym (tak, tak dziwnie brzmi, a wygląda jeszcze dziwniej) i pływającym.
O 7:00 rano spotkamy się z rzeczonym panem kierowco-przewodnikiem o wdzięcznym imieniu Tiger (‘tygrys’) i po około godzinie jazdy naszym oczom ukazuje się pełnoprawny market rybno-warzywno-mięsny w Mae Klong. Market jak market, gwar ścisk, zgiełk, wydzierające się przekupki, tory kolejowe pod straganami… Ustawiamy się przy jednym ze straganów, w bezpiecznie wyglądającej wnęce i czekamy na dalszy rozwój wypadków. 8:28 słychać pociąg, stragany jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zaczynają z torów znikać! Wszystkie sprytnie pobudowane na platformach z kółkami, zjeżdżają pociągowi z drogi. Widać mają więcej rozumu niż Andrzej, który biega jak oszalały z jednej strony toru na drugi w poszukiwaniu idealnego ujęcia – być może ostatniego. Przekupki w krzyk, Andrzej ucieka do dziury, pociąg przejeżdża 3mm od naszych twarzy. 30 sekund później stragany stoją na swoich miejscach jakby nigdy nic się nie stało. Znikającym umiejętnościom market zawdzięcza swoją nieoficjalną, ale bardzo trafną nazwę: Talad Rom Hoop – Market Składanych Markiz/Parasoli.

Kolejny punkt programu, bez skoków adrenaliny co prawda, ale bardzo malowniczy – Pływający Market w Damnoen Saduak. Brzegi kanału oblepione są straganami sprzedającymi absolutnie wszystko: pamiątki, obrazy, rzeźby, owoce, węże… Po wąskim świetle kanału, między straganami przemieszczają się łódki z potencjalnymi klientami oraz pływające stragany sprzedające owoce, napoje, przekąski. Bardzo zatłoczone i prze-barwne miejsce. Jako, że pora obiadku nadchodzi, przystajemy w jadłodajni na kanałowym brzegu. Posileni ruszamy na dalsze zakupy, tym razem w tradycyjnych straganach na stałym lądzie. Po południu Tygrys (z którym umawiamy się na dzień następny) odstawia nas z powrotem do hotelu, gdzie czeka na mnie sukienka🙂 Szybka przymiarka, tuk-tuk i z powrotem do krawca, bo odzienie leży potwornie źle, albo jeszcze gorzej. Krawiec bije się w piersi, ponownie mierzy to i owo i obiecuje poprawioną kreację dostarczyć na jutro.

W hotelu chwila na odświeżenie i ładujemy się taksówką do dzielnicy finansowej. A cel wizyty – Hotel Lebua, gdzie rozgrywały się sceny drugiej części Hangover (‘kac’) Jako, że sporo czasu mamy, a głodni jesteśmy niczym wolfpack (to też z Hangover ;)) wstępujemy do pierwszej lepszej restauracji. W dzielnicy finansowej już nie ma to, tamto – wysoki poziom (dosłownie, bo restauracja na jednym z wyższych pięter) obsługi, strawy i doznań około-posiłkowych – koncert na żywo w wykonaniu pani grającej na Khim (rodzaj strunowych cymbałów, niekiedy zaliczanych do rodziny cytr; co ciekawe oryginalnie pochodzi z Kambodży).

Pokrzepieni strawą i dawką kultury lokalnej udajemy się do rzeczonego kacowego hotelu. Ruszamy piechotą, bo to blisko. Ponoć. Idziemy i idziemy. Idziemy i idziemy. Potem dla odmiany idziemy jeszcze trochę. Potem krzyczymy na Andrzeja, że nie wie gdzie nas prowadzi – na kogoś przecież krzyczeć musimy. Słońce zachodzi. Idziemy po ciemku. Idziemy i idziemy. Wchodzimy do pierwszej lepszej knajpy, zamawiamy piwo i taksówkę. Taksówka zawozi nas 500m dalej pod hotel. Uradowani wbiegamy na górę do Tower Club Lounge (luksusowego baru na szczycie hotelu), gdzie drogę zastępują nam piękne panie w prześlicznych strojach lokalnych. Jako, że ubiór mamy niegodny (znowu) – klapki, szorty, itd. – zostajemy na progu i robimy sobie żałosne zdjęcie ze zdjęciem sceny filmowej, zamiast z oryginalnym widokiem.
Wieczór tradycyjnie kończy się piwkowaniem na Khao San. Przynajmniej na to miejsce zawsze można liczyć, nie ważne jak się wygląda😉

To by było na tyle
Pozdrawiamy i do następnego przeczytania
Ola, Andrzej i Adam🙂

Napisz coś...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: