OKTOBERFEST… W LIPCU


Translate Polish to English

W piątek (18.07) po pracy wybieramy się z grupą nowo poznanych kolegów z biura na Oktoberfest. Że w lipcu? To jeszcze nic! Jak się okazuje Oktoberfest w Tokio, obchodzony jest co miesiąc, w celu odpowiedniego przygotowania do tego prawdziwego w październiku. Lokacja obchodów jest inna każdego miesiąca. Tym razem pada na Toyosu – dzielnicę malowniczo położoną nad Zatoką Tokijską.

Mimo, że jesteśmy w miarę wcześnie (ok. 18: 30), strategiczne miejsca w namiotach „biesiadnych” są już pozajmowane i nasza szóstka ma poważny problem z ulokowaniem się. A na zewnątrz deszcz. Ostatecznie udaje nam się wcisnąć do namiotu przy scenie, co owocuje różnymi ciekawymi spotkaniami i nowymi znajomościami. Chłopaki ruszają po napój tematyczny, wurschty, kiszoną kapustę i precle, a reszta siedzi i rezerwuje miejsce.

Na scenie – zespół muzyczny w tradycyjnych bawarskich wdziankach. Pod sceną – masa ludzi szalejąca do melodii niemieckich i jakich tylko. Gawiedź imponuje znajomością tekstów niemieckich okolicznościowych pieśni biesiadnych, co jest najlepszym dowodem, że comiesięczny trening działa.

W przerwie koncertowania lider zespołu, wraz ze swoją (cyt.) „najnowszą dziewczyną” nieco ponad nieletnią i dość mocno „przetrenowaną”, przysiada się do naszego stolika i zaczyna grać na gitarze, co tylko sobie życzymy. Wokół nas gromadzi się pokaźna grupa fanów, którzy ochoczo przyśpiewują wraz z liderem. Niestety obowiązki koncertowe wzywają i nasza gwiazda wraca na scenę. W czasie kolejnej przerwy pojawia się z kolegą z zespołu, który okazuje się być… Polakiem, panem Bernardem, mieszkającym od 25 lat w Niemczech. Przeanalizujmy: na obchodach bawarskiego święta w Japonii, spotykamy Polaka, grającego w niemieckim zespole… gdzie tu logika?😉

Zabawa jest przednia, tańce, hulanki, swawola i Andrzej, lądujący jako reklama na oficjalnej stronie Oktoberfestu. Dzikie bawarskie imprezowanie kończy się punkt 22:00. 10 minut później lokacja wygląda czyściusieńko, jakby nigdy nic się nie działo. Wiedzeni niedosytem wrażeń, podążamy za jedną z koleżanek do jej apartamentowca. Tak się szczęśliwie składa, że apartamentowiec posiada bardzo sympatyczny bar na jednym z najwyższych pięter. Wysypujemy się na balkon robić zdjęcia z jakiej tylko strony się da, bo widok fantastyczny! W międzyczasie udaje mi się zaprezentować swoje rozległe umiejętności japonistyczne w postaci 3 zdań, co nagrodzone jest propozycją małżeństwa. Ponieważ przyznaje się, że już zamężna jestem propozycja rozszerza się na wszelkie polskie koleżanki o statusie panny. Jakieś ochotniczki?😉

Bar się zamyka około godziny później i zmuszeni jesteśmy wrócić do domu. Wbrew wszelkim staraniom Andrzeja, który uporczywie stara się zajść każdemu drogę, nie wpuszczając nikogo przez bramki biletowe. Kiedy on jest zajęty utrudnianiem ludziom życia, ja zajęta jestem gubieniem się. I tak ok północy wysiadam na naszej stacji nie tym wyjściem, co trzeba i błądzę po okolicy podziwiając widoki. Jak się okazuje Andrzej robi dokładnie to samo tylko z innej strony stacji. Wreszcie udaje nam się spotkać w domu i odespać całe świętowanie. W moim przypadku tak skutecznie, że przesypiam pierwsze w swoim życiu trzęsienie ziemi.

To by było na tyle.

Pozdrawiamy i do następnego przeczytania

Ola i Andrzej🙂


READ IN ENGLISH


OKTOBERFEST… IN JULY

On Friday (18.07) after work, we’re going with a group of newly met colleagues from the office to celebrate… Oktoberfest. In July… As it turns out Oktoberfest in Tokyo is celebrated every month, in order to adequately prepare for the actual one in October. Location of the event changes every month. This time it’s in Toyosu – district picturesquely situated at the Tokyo Bay.

Even though we are arriving relatively early (6:30 pm) all the strategic places in the party tents are already taken and the six of us are in trouble as it starting to rain outside. Finally, we manage to squeeze into the tent near the stage, which results in a variety of interesting encounters and new friendships. While guys are off for the theme drinks, wurschts, sauerkraut and pretzels, the rest is securing nicely located place.

On a stage – the band in a traditional Bavarian outfit. In front of the stage – tones of people dancing to the rhythm of the German and not only German tunes. The crowd impresses us with the knowledge of German lyrics, which is the best proof that the monthly training works.

During the break, lead singer along with his (quoted) „latest girlfriend” who is just above under-age and quite strongly „over-trained”, sits at our table and starts to play the guitar fulfilling all our musical requests. A substantial group of fans is accumulating around us and eagerly sings along with the musician. Unfortunately, concert duties can wait no longer and our star is back on the stage. During the next break he comes up with a team-mate, who happens to be … Polish – Mr. Bernard, who lives in Germany for 25 years now. Let’s analyze: during celebration of the Bavarian festival in Japan, we meet a Polish guy, who plays piano in the German band… where the logic is?😉

The fun is on: dancing, carousing, playfulness and Andrzej who ends up as an advertisement on the official Oktoberfest website. Wild, Bavarian partying ends at 22:00 on dot. Just 10 minutes later the squeaky-clean location looks like nothing ever happened. Wanting more experience, we follow one of our friends to her condo. Coincidentally the condo has a very nice bar on the one of top floors. Once there, we rush to take as many pictures as possible, because the view is fantastic! In the meantime, I manage to showcase my extensive Japanese linguistic skills in the form of three sentences, which is rewarded with a marriage proposal. As I confess that I am already married – the proposal extends to all Polish single gals. Any volunteers?😉

Bar closes about an hour later and we are forced to return home despite of all Andrzej’s efforts, who persistently tries not to let anyone pass through the subway turnstiles. While he is busy with making people’s lives difficult, I’m busy with getting lost. Around midnight I’m getting off at our station and taking completely wrong exit and wander around the block admiring the views. As it turns out Andrzej is doing exactly the same thing just on the other side of the station. Finally, we are able to meet at home and sleep off the whole celebration. In my case so effectively that I manage to sleep through the very first in my life earthquake.

That would be all for now.

Cheers and till the next read

Ola and Andrzej🙂

2 thoughts on “OKTOBERFEST… W LIPCU

Napisz coś...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: