TUNELE CU CHI


Translate Polish to English

Ostatni dzień pobytu w Wietnamie, spędziliśmy biegając pod ziemią. Około 70km od Sajgonu, w dystrykcie Cu Chi, rozciąga się rozległa sieć tuneli, które używane były przez Wietkong podczas wojny wietnamskiej. Były jednym z głównych ośrodków wojny partyzanckiej przeciw amerykańskim żołnierzom. W tych przeraźliwie wąskich i ciasnych tworach toczyło się całe podziemne życie. Mieściły się w nich kwatery wojskowe, szpitale; służyły jako sieć połączeń między jednostkami wojskowymi i jako szlak zaopatrzeniowy. Życie w tunelach było koszmarnie trudne. Notorycznie brakowało pożywienia, wody pitnej, podstawowych środków przetrwania. Ludzie nękani byli przez jadowite żmije, skorpiony. Żołnierze wychodzili na powierzchnię jedynie w nocy, a w czasie długotrwałych bombardowań musieli pozostawać pod ziemią kilka, kilkanaście dni z rzędu. Utrzymuje się, że śmiertelność żołnierzy, spowodowana malarią, była niemal tak duża jak ta spowodowana ranami wojennymi. Mimo wszystko jednak tunele pozwalały na bardzo skuteczną walkę partyzancką. Fakt ten nie umknął uwadze Amerykanów, którzy prowadzili liczne kampanie zbrojne mające na celu całkowite zniszczenie konstrukcji. Wielokrotne bombardowania nie przyniosły oczekiwanego skutku jako że sposób budowy tuneli, ich rozległość i chaos ułożenia, uniemożliwiały doszczętną destrukcję. Żołnierze amerykańscy nie zapuszczali się pod ziemię z obawy – dobrze uzasadnionej – przed licznymi pułapkami, labiryntami bez wyjścia, do których trafienie kończyło się utratą życia. Dopiero wyspecjalizowany oddział australijskich żołnierzy – zwany ‘szczurami tunelowymi’ – zdołał dokładnie przeczesać sieć. Udało im się odnaleźć kwaterę główną podziemnego Wietkongu, gdzie weszli w posiadanie map i planów wojennych. Dokładne dane na temat położenia sieci połączeń stały się w 1969r. podstawą do masywnego bombardowania – ‘nalotu dywanowego’ – który wreszcie niemal doszczętnie zniszczył tunele Cu Chi.

Obecnie podziemna konstrukcja liczy 121 kilometrów długości. Pozostałości przekształcone zostały w park pamięci narodowej i udostępnione dla turystów, którzy mogą się zapuścić w bezpieczniejsze fragmenty podziemnych przejść. Przejścia te są taką VIPowską wersją – z poszerzonym światłem, otynkowanymi ścianami mają się do oryginałów jak Mercedes klasy S do Trabanta. Jedną z ‘atrakcji’ jest również zapoznawanie się z prymitywnymi, ale śmiertelnie skutecznymi pułapkami skonstruowanymi przez Wietkong. I tak, można zobaczyć naszpikowane zaostrzonymi kijami bambusowymi doły, z przykrytymi runem leśnym wlotami; doły z metalowymi prętami na obrotowych bolcach, które szatkowały każdego, kto w nie wpadł. Skóra cierpnie.

I tak oto, nieco emocjonalnie ekstremalnie, zakończyliśmy pobyt w Wietnamie. Następnego dnia autokarem wyruszyliśmy do Kambodży. Ale o tym, następnym razem.

To by było na tyle

Pozdrawiamy i do następnego przeczytania

Ola, Andrzej i Adam🙂

Napisz coś...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: