KOLOROWY BIEG – NAJRADOŚNIEJSZE 5KM


Translate Polish to English

Tak, tak miała być Południowo-Wschodnia Azja… ale tym razem my i nasze lenistwo zawiniliśmy jedynie w 20%. O resztę proszę winić rzecz martwą i jej złośliwą naturę – komputer. Postanowił zdechnąć i tym samym odciąć dostęp do zdjęć, filmów, materiałów – jednym słowem: wszystkiego😦

W czasie, kiedy Andrzej go resuscytuje, niczym Frankenstein swoje monstrum, Waszą uwagę od wpisowego poślizgu sprytnie odwracamy promowaniem zdrowego trybu życia oraz … taplaniem się w farbie.

Zgadza się! Taplaniem się w farbie właśnie! Jako, że taplanie się w błocie i bagnie już przestało być zabawne oraz mało odpowiednie dla nas – ludzi poważnych, w podeszłym wieku – przeto znaleźliśmy inną substancję do ciorania.

Tak się szczęśliwie złożyło, że 17-18.08.2013 do Singapuru (Sentosa) zawitał po raz pierwszy ‘Kolorowy Bieg’ (‘The Color Run’). Wydarzenie to (happening może bardziej), polega na stawieniu się na linii mety w białym odzieniu (góra odzienia dostarczana przez organizatorów), przebyciu 5KM (w jakikolwiek ‘nożny’ sposób… chociaż były przypadki pełzania również) i stawieniu się na linii mety od stóp do głów pokrytym wszelkimi barwami tęczy. To ostatnie możliwe jest dzięki kolorowym stacjom, które znajdują się na każdym kilometrze trasy. Każda stacja operuje innym kolorowym proszkiem (co by nikogo nie struć, wyprodukowanym na bazie mąki kukurydzianej… pyszota ;)) . I proszę zauważyć, że ‘operuje’ to eufemizm i bardzo politycznie poprawne słowo. W rzeczywistości sprowadza się to do kolorowej rzeźni przy użyciu wiader, butelek, garści, oraz w przypadkach ekstremalnych – frisbee.

‘Kolorowy Bieg’ narodził się ledwie półtora roku temu w Stanach i rośnie niczym Alicja po zjedzeniu grzyba. W zeszłym roku w imprezach zorganizowanych w 50 miastach USA wzięło udział łącznie 600,000 uczestników. Szacuje się, że do końca 2013 pęknie magiczny milion – do tego będzie to milion ogólnoświatowy, bo ‘Kolorowy Bieg’ przedostał się przez granice Stanów i zaatakował kolorową gorączką Azję, Europę, Australię, i Południową Amerykę.

Aleeee, żeby nie było tak różowo… niebiesko, żółto, czerwono i fioletowo… zanim dołączyliśmy do grona pomyleńców smarujących się farbą, musieliśmy się nastać w dwugodzinnej kolejce po bilety. W sumie to nie my, tylko nasi znajomi, ale jako, że mentalnie i emocjonalnie łączyliśmy się z nimi w bólu też się podpinamy pod efekt. A do tego kolejka była jeszcze taka trochę nielegalna, bo wymuszona przez tzw. popular demand (wolę ludu :)). Otóż jak tylko pojawiły się bilety na ‘The Color Run’ tak szybko i zniknęły. Litościwy sponsor CIMB Bank, wypuścił jednak dodatkowe bilety, po które to właśnie stali Laure i Chas. No i jakby psikusom losu było mało, Laure w biegu udziału nie wzięła, bo pracowała:/ Jednakże nasza trójka godnie ją reprezentowała, walając się ile wlezie w kolorowym prochu. Na pewno jest z nas dumna.

OK. Dość gadania… A weźcie i zobaczcie sobie sami🙂

To by było na tyle

Pozdrawiamy i do następnego przeczytania

Ola i Andrzej🙂

P.S. Trzy dni po imprezie i dalej się domyć nie możemy. Pamiętajcie! Czerwony schodzi najdłużej!😉

Napisz coś...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s