NIKKO


Translate Polish to English

Korzystając z odwiedzin mamy Lucyny i kuzynki Gosi wybieramy się do położonego w prefekturze Tochigi , 140km od Tokio, malowniczego, pełnego prześlicznych świątyń miasteczka Nikko. Jego urok jest tak duży, że Japończycy zwykli mawiać: „Nie mów ‘wspaniałe’, dopóki nie zobaczysz Nikko”.

Po piątkowych degustacjach sake pobudka o 5 rano jest oględnie mówiąc dość ciężkim przedsięwzięciem, ale jak na twardzieli przystało dajemy radę. Dają też radę nasze dwie dodatkowe towarzyszki podróży: sąsiadka Annika i jej koleżanka Emily. Wyposażeni w parasolki, bo siąpi nieciekawie, docieramy do stacji Akasaka Mitsuke skąd przedostajemy się do Asakusa i wreszcie pociągiem linii Tobu do Nikko.

Zbyt Wcześnie Rano ;)

Zbyt Wcześnie Rano ;)

Czytaj dalej!

SEUL #3 – RYBNY MARKET


Translate Polish to English

Prawie cały ostatni dzień w Seulu spędzamy na markecie rybnym Noryangjin.Ale zanim do niego docieramy, trafia nam się nie lada gratka w postaci występów tanecznych.

Czytaj dalej!

SEUL # 2 – STREFA ZDEMILITARYZOWANA


Translate Polish to English

O 8:00 z hotelu odbiera nas przewodniczka Christie. Godzinę i historię Strefy Zdemilitaryzowanej później zatrzymujemy się przy Tarasie Obserwacyjnym ‘Pokój’ na wyspie Ganghwa. Obserwatorium jest położone na obszarze Northern Limit Line (NLL) – linii demarkacyjnej na Morzu Żółtym, która została ustanowiona w 1953r. po wojnie koreańskiej. Do tej pory jest nieuznawana przez stronę północną za granicę oficjalną. Taras jest najbardziej wysuniętym (dostępnym dla turystów, a i to okazjonalnie) w stronę Korei Północnej punktem (2.8 km), z którego można zerknąć na niedostępny obszar. Północna Korea z tego punktu prezentuje się przepięknie – masywne łańcuchy górskie, przed którymi rozciągają się łąki i pola. I rzeka, jak piękna, tak smutna – granica dzieląca Koreę. Cały kompleks obserwatorium poświęcony jest zjednoczeniu Korei. Nad tarasem otwartym dominują rzeźba przedstawiająca ptaka w locie i ołtarz, symbolizujące tęsknotę rodzin, które zostały rozdzielone przez wojnę koreańską. Obserwując przez lunety życie po drugiej stronie granicy, można posłuchać hymnu koreańskiego w wykonaniu różnych artystów, m.in. Andrea Bocelli. Christie opowiada nam o swoim ojcu, któremu udało się uciec z Korei Północnej jeszcze zanim się urodziła. Opowiada o rodzinie, której nigdy nie poznała. Opowiada o niekończącej się rządowej infiltracji północnych Koreańczyków, karmieniu ich nieprawdziwymi informacjami o świecie, duszeniu w zarodku wolnego, niezależnego myślenia. Po jej historiach drugi brzeg mimo, że położony ledwie kilka kilometrów dalej, wydaje się być oddalony o lata świetlne. Czytaj dalej!

SEUL #1 – KRÓL, ALFABET I OŚMIORNICA


Translate Polish to English

Na półmetku naszego pobytu w Japonii decydujemy się zmienić nieco klimat i wyskoczyć na weekend do Seulu. Kroki przedsięwzięcia są następujące:

  1. Kupić bilet do Korei – przy pomocy Skyscannera wyszukuje się tanie bilety lotnicze, rezerwuje się je na Asiana Airlines i potem tylko przez dwa dni użera się z ich zakupem. Strona internetowa Asiana Airlines nie przyjmuje płatności kartą kredytową. Dlaczego? Pojęcia nie mam. Całe ‘szczęście’ bilety można zarezerwować na okres dwóch dni i w ciągu tego czasu odebrać je w miejscowym 7Eleven albo innym sklepiku. Tylko, że odbiór odbywa się przy pomocy maszyny, operującej jedynie językiem autochtonów, co odrobinkę utrudnia rozeznanie, w co i w jakiej kolejności kliknąć. Po siedemdziesięciu siedmiu potach udaje się potwierdzenie wyrwać maszynie z gardła. Udajemy się ze świstkiem i kartą kredytową do kasy zapłacić, gdzie przeuprzejmy pan oświadcza, że płatność tylko gotówką. OK, nie ma co panikować. Na zapłatę mamy 15 minut. Najbliższy bankomat 30 minut od nas. Andrzej wsiada na Czarną Mambę (czytaj: rower) i pedałuje co sił w łydkach do bankomatu. Transakcję udaje się zamknąć w ostatniej chwili i cali szczęśliwi możemy przystąpić do punktu drugiego
  2. Czytaj dalej!

JAPOŃSKI MISZ-MASZ #2


Translate Polish to English

Co na planecie Japonia uderza najbardziej, to niesamowita, niewymuszona i naturalna uprzejmość i życzliwość ludzi. Jeszcze nie doświadczyliśmy sytuacji, gdzie choć przez chwilę wyglądamy na zagubionych i jakaś dobra dusza nie zapyta czy wszystko w porządku i jak pomóc. Chwila konsternacji przy mapie (która nota bene wygląda niczym węzeł gordyjski) owocuje kimś, kto podejdzie, wytłumaczy jak dotrzeć w określone miejsce, a jeśli z powodu braku znajomości angielskiego, nie jest w stanie wytłumaczyć, to zaprowadzi osobiście.
Czytaj dalej!

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 730 obserwujących.

%d bloggers like this: