PIĘTNASTKA W SHIBUYA


Translate Polish to English

Kiedy 14-go lipca Francuzi świętują rocznicę zdobycia Bastylii, my z Andrzejem świętujemy rocznicę zdobycia siebie nawzajem. 15 lat temu – we Francji i to na wieży Eiffla – wpadliśmy po uszy w galimatias kłótni i pojednań, oślego uparcia i bezwarunkowego zrozumienia, ostrych sprzeczek i bezgranicznego wsparcia, zwariowanej i wspaniałej wspólnej przygody, która trwa do dziś :) Jako że właśnie wylądowaliśmy w Tokyo – na miejsce celebracji wybieramy równie zwariowaną dzielnicę Shibuya.

Jej centrum stanowi stacja kolejowa o tej samej nazwie, otoczona mnóstwem sklepów, barów i restauracji. Nas zanosi do sushi baru Czytaj dalej!

OHAYOU GOZAIMASU!


Translate Polish to English

(Dzień Dobry!)

Cała historia zaczęła się kilka miesięcy temu, kiedy SAP postawiło przed Andrzejem możliwość wykonania 6cio miesięcznego projektu w Tokio. Dość niewyraźnie majaczący gdzieś w oddali obraz, nabierał coraz bardziej korpulentnych kształtów, żeby dwa tygodnie temu zaowocować biznesową wizą do Japonii (w przypadku Andrzeja; ja bujam się na 90dniowej turystycznej ;)) Dwa tygodnie mijają jak z biczu strzelił na poszukiwaniach magazynu, który zaszczycimy naszymi nagromadzonymi przez prawie trzy lata gratami; badaniach lekarskich – na wszelki wypadek; zawieszaniu umów rodzaju wszelkiego i niekończących się pożegnaniach z przyjaciółmi, za którymi już tęsknimy. Ostatnia impreza z cyklu pożegnania, odprawiona bardzo rozsądnie kilka godzin przed odlotem, wymyka się nieco spod kontroli i o mały włos nie spóźniamy się na samolot :D Po setnym powiedzeniu pa! pa! ładujemy się z 30 kg nadbagażu (dla referencji: oficjalny dopuszczalny limit wagowy w Singapore Airlines 30kg na łebka :)) do taksówki, ujeżdżamy 2km i wracamy po telefon, który w ferworze pożegnań Andrzej zostawia w domu… No dobra – Ola zostawia w domu – ale już tyle razy gubiłam telefon, że głupio mi się przyznać :/. Czytaj dalej!

BANGKOK


Translate Polish to English

Jak zwykle rano, szybkie śniadanko i podwózka wynajętym samochodem (ok 2 i pół godziny, bez incydentów stłuczkowych) do Poipet, gdzie ustawiamy się w kolejce na przejściu granicznym i czekamy, co by nas wpuścili do Tajlandii. Ok. 2 godziny później, łapiemy tuk-tuk i każemy się wieźć na stację kolejową w Aranyaprathet skąd pociągiem mamy się przedostać się do Bangkoku. Na stacji kupa ludzi i zamknięte okienko biletowe, które jak się okazuje, otwiera się dopiero na godzinę przed odjazdem pociągu. Korzystamy z wolnej chwili i kupujemy prowiant na drogę. Przysmak podróży – biszkopciki Playboya. O 12:50 stoimy już w kolejce po bilet i kupujemy trzy w pierwszej klasie, czyli w przedziale zaraz za lokomotywą i … to już wszystko, jeśli chodzi o przywileje pierwszo-klasowe. ;) Pociąg jak to pociąg – pełen wrażeń :D Trzęsie, telepie, okna się nie zamykają/otwierają albo otwierają/zamykają się jak same chcą, dym lokomotywy kopci do środka – ubaw po pachy :D Podobno jeszcze lepsza zabawa w toalecie (eufemizm), gdzie trafienie do dziury w podłodze jest nie lada wyczynem ;) Za nami oryginalne tajskie dziecko, które bawi się nieustannie w a-ku-ku, obok nas oryginalny tajski mistrz :D W połowie drogi zaczyna lać na zewnątrz … i w środku, dzięki obdarzonym wolną wolą oknom. Czytaj dalej!

PŁYWAJĄCA WIOSKA


Translate Polish to English

Rozpuszczeni, jak dziadowskie bicze, pobudkę zaserwowaliśmy sobie na nieprzyzwoicie późną 7:00 rano. Po śniadaniu znowu w tuk-tuk, szybki przystanek przy jednym z mostów Angkor Tom i pierwsze z przed-lunchowych miejsc docelowych – Ta Som.
Wybudowaną w XIIw., malutka świątynię, król Jayavarman VII dedykował swojemu ojcu. Wieżę wieńczącą budynek dekorują płaskorzeźby czerech gigantycznych twarzy. Ta Som jest jedną ze świątyń, które dopiero niedawno dostały się do projektu renowacji. Obecnie, podobnie jak w przypadku Ta Prohm, główną pieczę trzyma nad nią kambodżańska flora. Perah Khan, do którego pogonieni zostaliśmy później, to również wzniesione w XIIw. dzieło Jayavarmana VII. Jego utrzymaniem zajmowała się mała armia służących i różnego rodzaju urzędników – utrzymuje się, że całego zamieszania było ponad 100 tysięcy osób. Perah Khan jest przykładem – jednym z najlepszych – ciągłego przenikania się kultur hinduskiej i buddyjskiej. Jego centrum stanowi buddyjskie sanktuarium, które z kolei otoczone jest pomniejszymi ołtarzami hinduskimi. Świątynia została wybudowana w miejscu, gdzie Jayavarman VII pokonał Czamów (między II a XVIIw. lokalna potęga morska; obecnie część Wietnamu) i nazwana na cześć tego wydarzenia – Świętym Mieczem. Według archeologów miejsce skąpane było w dobrobycie – srebro, złoto, perły, klejnoty i stado złotych krów znalazły przytulny dom w Perah Khan. I jeszcze buddyjscy mnisi na dokładkę, jako że miejsce ustanowione zostało buddyjskim uniwersytetem. Praprarapra…krewny jednego z nich uraczył Andrzeja i Adama błogosławieństwem i sznureczkiem zawiązanym na nadgarstku. Od razu było widać efekty – Andrzej rzadziej biegał do toalety, Adama nic tego dnia nie użarło. Czytaj dalej!

ANGKOR cz. II


Translate Polish to English

Rozciągający się na 9km kwadratowych Kompleks Angkor Thom („Wspaniałe Miasto”) powstał w XIIw. Król Jayavarman VII ustanowił go stolicą Khmerskiego imperium – ostatnią, jak pokazała historia. Poświęcenie i zaangażowanie, z jakimi rozbudowywał stolicę Jayavarman VII obrazuje jedna z wyrytych na ścianach kompleksu inskrypcji, która przedstawia króla, jako pana młodego, a Angkor Thom, jako przyszłą małżonkę. Utrzymuje się, że kompleks zamieszkany był przez 80 000 – 150 000 ludzi. Wybudowany jest w stylu Bayon, charakteryzującym się masywnością budowli, (co potwierdzić mogą nasze obolałe od biegania po niekończących się stopniach nogi, i umęczone zadyszką płuca), rzeźbionymi w każdej z wież wejściowych gigantycznymi twarzami oraz postaciami niosącymi ciało wężokształtnego bóstwa – Naga. Według wierzeń, siedmiogłowy, przypominający kobrę królewską wąż, miał ochraniać Buddę w czasie jego długotrwałych medytacji. Rzeźbione twarze natomiast, nieustannie zganiają archeologom sen z powiek, albowiem biedacy nie mogą dokładnie stwierdzić, kogo one przedstawiają. Jedne z teorii głoszą, że są to twarze króla, inne, że jest to obraz bóstwa reprezentującego współczucie Buddy, a jeszcze inne, że są to twarze obrońców miasta po prostu. Umieszczone wzdłuż dróg do bram wejściowych figury podtrzymujące Nagę to bóstwa żeńskie – po stronie lewej i ich męscy odpowiednicy i wrogowie zarazem – po prawej. Czytaj dalej!

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 623 other followers

%d bloggers like this: